Teksty.org > Z > Zbigniew Wodecki > Izolda
Zbigniew Wodecki
Izolda
Izolda - wersja I
To była Izolda, smutniejsza od łez,
niebieska jak ziemi tło.
Jeszcze dziś wierny jej jest
nocą mój cichy dom.
To była Izolda, mądrzejsza niż ja,
wierniejsza niż noce złe.
Jak sadów różowa mgła
wiosną mi rozwiała się.
Potem był ktoś.
I krótkie lato.
I ten zachód słońca, ciągle nowy.
Był dobry czas.
Nie wspominałem już
swojej Izoldy kolorowej.
Dzisiaj widziałem ją.
Ta smutna, ta nieśmlała, szara pani,
czy to ona?
Przecież nie ja -
to czas okazał się tak nieżyczliwy dla niej.
To nie ona.
Widziałem ją.
Widziałem ją.
To była Izolda, mądrzejsza niż ja,
wierniejsza, niż noce złe.
Jak sadów różowa mgła -
znika dziś pośród drzew, wielkich drzew.
Izolda - wersja II
To była Izolda, smutniejsza od łez,
potrzebna na chwilę złą.
Jeszcze dziś wierny jej jest
nocą mój cichy dom.
To była Izolda, mądrzejsza niż ja,
wierniejsza niż noce złe.
Jak sadów różowa mgła
wiosną mi rozwiała się.
Lecz został cień
i coraz większy liści szum
gorliwe sny
garbatych drzew,
bielonych pni.
Nim coraz krótszy będzie każdy dzień
i coraz śmielszy naszych gości tłum,
do waszych drzwi
zastuka ktoś.
To może Ty?
To była Izolda, mądrzejsza niż ja,
wierniejsza, niż noce złe.
Jak sadów różowa mgła -
znika dziś
pośród drzew,
wielkich drzew...
To była Izolda, smutniejsza od łez,
niebieska jak ziemi tło.
Jeszcze dziś wierny jej jest
nocą mój cichy dom.
To była Izolda, mądrzejsza niż ja,
wierniejsza niż noce złe.
Jak sadów różowa mgła
wiosną mi rozwiała się.
Potem był ktoś.
I krótkie lato.
I ten zachód słońca, ciągle nowy.
Był dobry czas.
Nie wspominałem już
swojej Izoldy kolorowej.
Dzisiaj widziałem ją.
Ta smutna, ta nieśmlała, szara pani,
czy to ona?
Przecież nie ja -
to czas okazał się tak nieżyczliwy dla niej.
To nie ona.
Widziałem ją.
Widziałem ją.
To była Izolda, mądrzejsza niż ja,
wierniejsza, niż noce złe.
Jak sadów różowa mgła -
znika dziś pośród drzew, wielkich drzew.
Izolda - wersja II
To była Izolda, smutniejsza od łez,
potrzebna na chwilę złą.
Jeszcze dziś wierny jej jest
nocą mój cichy dom.
To była Izolda, mądrzejsza niż ja,
wierniejsza niż noce złe.
Jak sadów różowa mgła
wiosną mi rozwiała się.
Lecz został cień
i coraz większy liści szum
gorliwe sny
garbatych drzew,
bielonych pni.
Nim coraz krótszy będzie każdy dzień
i coraz śmielszy naszych gości tłum,
do waszych drzwi
zastuka ktoś.
To może Ty?
To była Izolda, mądrzejsza niż ja,
wierniejsza, niż noce złe.
Jak sadów różowa mgła -
znika dziś
pośród drzew,
wielkich drzew...
Liczba wypowiedzi: 0





-
-
-









Rss

